Jeśli do tej pory nie ruszyło, to prawdopodobnie wina nie drożdży, a sposobu postępowania z nimi. Niestety o tej porze roku brzeczka jest raczej do wylania, niż do naprawy.
Tak naprawdę to grzybki wystartowały (pisałem o tym w dwóch poprzednich postach) po trzydziestu kilku godz. Wszystko wskazuje na to, że pączkują te uszlachetnione. Przyznaję, że jest to o min. kilka godz. za późno. Ale biorąc pod uwagę fakt, iż nastawiłem ciemniaczka, a zapodałem tylko tę małą saszetkę drożdży z kpl. brew kita uważam, że WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU. Poza tym już czterdzieści kilka godz. utrzymuje się podręcznikowa piana. Może trochę za wysoka temperatura (naklejka wskazuje 24 na brąz., 22 na niebiesko) w stosunku do średnio 19 st.C otoczenia ale chyba mogę przyjąć, że jest to "w zakresie".
Nie widzę żadnych powodów żeby wylewać (to byłby grzech) czy ratować wareczkę.
Na zdrowie!
tak to jest z młodymi rodzicami - brak kupek źle, częste kupki źle no i ten kolor ! Po trzecim dziecku będziesz już ekspert i takie drobiazgi cię nie ruszą. Powodzenia w niańczeniu kolejnych warek
...
5. Kranówka w Warszawie składa się głównie z wody. Nie wierz w takie głupoty, jak niektórzy "znawcy" tu wygadują. Założę się, że rozbor ani razu nie miał w ręce wyników analizy warszawskiej kranówki....
Analizy nie miałem ale próbowałem się napić stołecznej kranówki i jest to moje subiektywne odczucie, że składa się głównie z chloru.
Analizy nie miałem ale próbowałem się napić stołecznej kranówki i jest to moje subiektywne odczucie, że składa się głównie z chloru.
To chyba prawobrzeżna, która faktycznie jest niepijalna i w zeszłym roku przez jakiś czas zajeżdżała starą szmatą... Lewobrzeżną piłem bez żadnych sensacji smakowych w chwili spożywania, ani żoładkowych dzień później
Wczoraj, przy 4,1 Blg przelałem na cichą. Aby nie "używać ust" przy przelewaniu (war. sterylności)wymyśiłem pewien patent ze strzykawą 100ml. Muszę to jeszcze dopracować. Nie wiem ile mam trzymać przed rozlewem do butelek - poczekam chyba na ok 2-2,5 Blg.
Na razie smak chyba prawidłowy (lekka goryczka, słabo wyczuwalny alkohol), jedzie drożdżami.
Główna fermentacja odbyła się w standardowym fermentorze, na cichą przelałem wężykiem do fermentora z zaworkiem - czy Wy robicie podobnie?
1. Skoro już piszesz o jakimś patencie, to wyjaśnij go choć pobieżnie.
2. Na cichej raczej nie powinno już fermentować, a na pewno nie aż tyle. Butelkuj za tydzień lub dwa.
3. Ja na cichą przelewam do drugiego fermentora bez kranika. Ten z kranikiem służy tylko do samego rozlewu (oraz filtracji brzeczki po zacieraniu).
browerzysta, abstynent i nałogowy piwoholik c[]
Światem rządzi miłość. Ja na przykład kocham piwo :]
1. Skoro już piszesz o jakimś patencie, to wyjaśnij go choć pobieżnie.
I tu jestem w kropce...
Wczoraj poczytałem trochę w "Sprzęcie" o zaawansowanych technologicznie instalacjach domowych Piwowarów (Zrób to sam...) i opadła mi szczęka. Co ja się wychylam z jakąś strzykawką. Ale jak się powiedziało A ... Otóż chciałem zrobić takie naczynko, które zasysałoby za pomocą strzykawki płyn z kadzi poprzez wężyk w celu przelania go do innej kadzi. Ze względu na to, że nie miałem czasu na majsterkowanie (musiałem szybko przelewać na cichą) ograniczyłem się poprostu do zaciągnięcia strzykawką "zielonego" piwa do wężyka, poczym zdjęcia strzykawki z wężyka i przelania do drugiej kadzi.
2. Na cichej raczej nie powinno już fermentować, a na pewno nie aż tyle. Butelkuj za tydzień lub dwa.
3. Ja na cichą przelewam do drugiego fermentora bez kranika. Ten z kranikiem służy tylko do samego rozlewu (oraz filtracji brzeczki po zacieraniu).
Ad. 2. Miałeś rację. Na cichej nie odfermentowało znacząco (chyba tylko w zakresie błędu pomiaru).
Ad. 3. Jeżeli na cichą przelewasz do fermentora bez kranika a rozlew do butelek robisz z fermentora z kranikiem to w takim razie po cichej musisz przelać z jednego fermentora do drugiego (a to się wiąże z dodatkową stratą CO2, napowietrzeniem piwa). Nie złapałem o co chodzi. Czy mógłbyś mi wyjaśnić?
Pierwsza wareczka leżakuje w chłodnej piwnicy. Przelałem do butelek 05.07.br. Glukoza - ok. 5 gr./butelka. Ciemniaczek, 15 Blg pocz.; 4 Blg końc. to ok. 5,7%.
Nie mogę sie doczekać na pierwszą degustację :-)
Ad. 3. Jeżeli na cichą przelewasz do fermentora bez kranika a rozlew do butelek robisz z fermentora z kranikiem to w takim razie po cichej musisz przelać z jednego fermentora do drugiego (a to się wiąże z dodatkową stratą CO2, napowietrzeniem piwa). Nie złapałem o co chodzi. Czy mógłbyś mi wyjaśnić?
Odpowiem może, za Jerzego, ale ja robię identycznie. Cichą fermentację przeprowadzam w pojemniku bez kranika, następnie piwo ściągam znad osadu do pojemnika z kranikiem do którego dodadaję wcześniej roztwór wodny glukozy potrzebnej do refermentacji w butelkach. W momencie przelewania piwo miesza się z roztworem glukozy, odpada konieczność mieszania czy dosypywania do butelek czegokolwiek. Rozlew przeprowadzam z pojemnika z kranikiem do butelek. Jako ciekawostkę mogą podać, że ostatnio zrezygnowałem z węża przy rozlewie i napełniam butelki po prostu podstawiając pod kranik - wszystko jest ok, nie wiem tylko, czy mi się kranik zbyt szybko nie wyrobi od ciągłego kręcenia.
O stratę CO2 się nie martw, drożdże wytworzą go sobie w butelkach.
Mój drugi raz obył się bez problemów niekontrolowanego tankowania kranówy do brzeczki czy też próby opuszczenia garnka przez brzeczkę podczas jej gotowania.
Brew kit Jasne pełne BA (podobno często się nie udaje) + ekstrakt 1,8kg, całość 20l, 12,9 Blg.
Drożdże wystartowały jeszcze w szklance, dodałem je wczoraj (tj. środa) ok. 0:00 w temp. ok. 27C i od razu zniosłem do piwnicy (ok 18C). Dziś rano zaglądam i co widzę - pięknie wystartowały!
Oj dobre piwko będzie!
I wszystko jasne.
Zastanawiam się tylko, czy nie dorobię kranika do drugiego fermentora. Będzie dużo łatwiej przelać (kranik - wężyk - drugi fermentor) niż ściągać wężykiem przez zassanie (odpada pilnowanie zanurzenia wężyka w fermentorze - źródle). Przy tej wareczce podczas przelewania na cichą urwał mi się strumień w wężyku, a w fermentorze było jeszcze ze 2 l. Dodatkowo zabełtały się z osadem drożdżowym.
Co sądzicie o drugim fermentorze z kranikiem?
I wszystko jasne.
Zastanawiam się tylko, czy nie dorobię kranika do drugiego fermentora. Będzie dużo łatwiej przelać (kranik - wężyk - drugi fermentor) niż ściągać wężykiem przez zassanie (odpada pilnowanie zanurzenia wężyka w fermentorze - źródle). Przy tej wareczce podczas przelewania na cichą urwał mi się strumień w wężyku, a w fermentorze było jeszcze ze 2 l. Dodatkowo zabełtały się z osadem drożdżowym.
Co sądzicie o drugim fermentorze z kranikiem?
Niby pomysł jest ok, ale w zakamarkach kurka mogą się czaić jakieś niedobre stwory (bakterie itd.) O ile w przypadku burzliwej drożdże są bardzo aktywne i zużywają cały tlen co powoduje, że brzeczka jest w miarę bezpieczna, to w przypadku cichej już jest gorzej. Kranika tak do końca super nie domyjesz. Dlatego wielu piwowarów stara się używać tego z kranikiem tylko do rozlewu. Ja ponieważ mam dwa pojemniki jeden z drugi bez, więc stosuję system burzliwa w tym z kranikiem, cicha w tym bez, rozlew w tym z kranikiem.
A o tym, że z wężykiem są problemy muszę potwierdzić, ostatnio też miałem taką przygodę właśnie przed butelkowaniem (cichą pomijałem) i teraz mam po 0,5 cm. osadu drożdżowego w butelkach. Byłem zdeterminowany, żeby jednak zabutelkować.
Comment