Impreza prima sort, organizacja pełna profeska, piwo było pyszne, towarzystwo wyrozumiałe, przygody nie codzienne tylko czemu tak krótko. Wielkie podziękowania dla Maggyka, ARTa, JAQUBy i innych za ratunek po przegranej walce z grawitacją i przygarnięcie spragnionego wędrowca. Sorki za nocne chrapanie. Dziku dzięki za cierpliwość i transport na sobotnią giełdę. Wielkie dzięki dla kierowcy komunikacji miejskiej, który woził mnie w sobotę wieczorem po mieście zachowując zimną krew. Żywiec dzięki za dodatkowy kufelek w miejsce potłuczonego. Wszystkim, którzy obdarowali mnie kapslami, powiększając tym samym rodzącą się kolekcję mojego syna, jeszcze raz wielkie dzięki. Po
zdrówka.

Comment