styl: sour ale
alk. 5,5%
Ponad rok temu chłopaki z Wild Beer rozpoczęli kolaborację z londyńskim Beavertown, owocem której było bardzo dobrze przyjęte i wysoko oceniane piwo "Robus Maximus" - dziki sour z malinami. W maju br. postanowili pójść za ciosem i przygotowali tegoroczną propozycję na lato - sour ale z jagodami o nazwie "Blubus Maximus". Oba piwa uwarzone są na nietypowym zasypie z dodatkiem orkiszu (ang. spelt) i gryki (ang. buckwheat). Jako przyprawę do kotła wykorzystano w tym roku liście laurowe. Całość przefermentowano specjalnymi dzikimi drożdżami dostępnymi tylko w browarze Wild Beer. A na końcu, do fermentora, zadano jagody. Podobnie, jak rok temu, postanowiono wrzucić tyle owoców ile tylko się da - wyszła tego cała tona. Oczywiście zrodziło to pewne obawy, czy aby nie powstanie z tego zwykłe piwo owocowe, ale dzikie drożdże i bakterie bardzo dobrze poradziły sobie z cukrami zamieniając brzeczkę w wyrazistego soura.
BARWA: ciemnoróżowo-fioletowa - rozcieńczonego soku jagodowego; wysokie zmętnienie
ZAPACH: intensywna owocowa (może i nawet jagodowa) kwaśność złamana wyrazistą nutą liścia laurowego; jest tu jeszcze trochę goździkowej korzenności; całość składa się w niezwykle osobliwą kwaśno-korzenną kompozycję
SMAK: w sumie mało subtelny - mnóstwo winnej, owocowej kwaśności (choć trudno wyczuć same jagody, bardziej kojarzy się z ciemnymi owocami po prostu) i towarzyszących mu nut korzennych, przypominających nieco przyprawy świąteczne: trochę goździka, trochę gałki, może nawet cynamonu; aromatu konkretnie liścia laurowego jakoś nie wyczuwam, ale to może i lepiej, bo ten składnik budził moje opory... smak bardzo orzeźwiający, kwaśność owocowa nie przegięta, ale w sumie nic więcej ciekawego się tu nie dzieje; szkoda, bo oczekiwałem większych doznań. Można ewentualnie się zastanowić, czy przy tak dużym udziale "wsadu" owocowego to jest jeszcze piwo, czy już raczej wino jagodowe?
alk. 5,5%
Ponad rok temu chłopaki z Wild Beer rozpoczęli kolaborację z londyńskim Beavertown, owocem której było bardzo dobrze przyjęte i wysoko oceniane piwo "Robus Maximus" - dziki sour z malinami. W maju br. postanowili pójść za ciosem i przygotowali tegoroczną propozycję na lato - sour ale z jagodami o nazwie "Blubus Maximus". Oba piwa uwarzone są na nietypowym zasypie z dodatkiem orkiszu (ang. spelt) i gryki (ang. buckwheat). Jako przyprawę do kotła wykorzystano w tym roku liście laurowe. Całość przefermentowano specjalnymi dzikimi drożdżami dostępnymi tylko w browarze Wild Beer. A na końcu, do fermentora, zadano jagody. Podobnie, jak rok temu, postanowiono wrzucić tyle owoców ile tylko się da - wyszła tego cała tona. Oczywiście zrodziło to pewne obawy, czy aby nie powstanie z tego zwykłe piwo owocowe, ale dzikie drożdże i bakterie bardzo dobrze poradziły sobie z cukrami zamieniając brzeczkę w wyrazistego soura.
BARWA: ciemnoróżowo-fioletowa - rozcieńczonego soku jagodowego; wysokie zmętnienie
ZAPACH: intensywna owocowa (może i nawet jagodowa) kwaśność złamana wyrazistą nutą liścia laurowego; jest tu jeszcze trochę goździkowej korzenności; całość składa się w niezwykle osobliwą kwaśno-korzenną kompozycję
SMAK: w sumie mało subtelny - mnóstwo winnej, owocowej kwaśności (choć trudno wyczuć same jagody, bardziej kojarzy się z ciemnymi owocami po prostu) i towarzyszących mu nut korzennych, przypominających nieco przyprawy świąteczne: trochę goździka, trochę gałki, może nawet cynamonu; aromatu konkretnie liścia laurowego jakoś nie wyczuwam, ale to może i lepiej, bo ten składnik budził moje opory... smak bardzo orzeźwiający, kwaśność owocowa nie przegięta, ale w sumie nic więcej ciekawego się tu nie dzieje; szkoda, bo oczekiwałem większych doznań. Można ewentualnie się zastanowić, czy przy tak dużym udziale "wsadu" owocowego to jest jeszcze piwo, czy już raczej wino jagodowe?