Z Tąpadeł na Ślężę tylko niebieski - najfajniejszy szlak na Ślężę. O której jedziecie?
Niestety, nie wiem. Wyjazd w ramach rodzinnego, niedzielnego spacerku. Stąd też wybór szlaku nie do końca będzie należał do nas. Musimy wcześnie wrócić. Osobiście wolałabym niebieski. Na żółtym będzie autostrada. Była opcja- Park Zachodni albo Szczytnicki, ale mając na uwadze zapowiadaną temperaturę na ten dzień, chcemy uciec z miasta.
Ostatnia zmiana dokonana przez Basik; 2013-05-17, 11:03.
Wasyll, jutro ma być jednodniowe załamanie pogody... Mimo, że Ślęża to w końcu żadna wysoka góra, może jednak zastanów się czy warto.
My wybieramy się w niedzielę samochodem do Sulistrowic. Dalej czerwonym do Przełęczy Słupickiej- niebieskim na Radunię- Przełęcz Tąpadła- i w zależności od pogody, chęci itd. niebieskim lub żółtym na Ślężę, a następnie powrót czerwonym do samochodu.
Mam zamiar wybrać się jutro na Ślężę, ale że nie jestem zmotoryzowany to jadę autobusem do Sobótki Zachodniej. Może mi ktoś powiedzieć, w którym miejscu jest ten przystanek? Jakieś skrzyżowanie ulic chociaż.
Pierwotnie zamieszczone przez Użytkownika Pancernik
Ja robię tylko za szofera i sponsora, Młody uznał, że najpierw Bieszczady, a potem Beskidy (była też brana pod uwagę opcja odwrotna). Prawdopodobnie zaczniemy wakacje "górskim akcentem", więc chyba początek lipca.
wasyll - myślałem o tej trasie z Tarnicą, ale to przejście "drogowe" wydaje mi się masakryczne, mój 12-latek nie-na-wi-dzi monotonnych przejść, najlepsze dla niego to kwadrans po pionowej ścianie .
Basik, nie wiem o żadnej przecenie, ale ja kupiłem "baletki" Lowa w Decathlonie, długo czatując na (niedużą, ale zawsze) obniżkę... Albo poprzymierzaj w "świecie rzeczywistym", ustal rozmiar "na sicher" i kup w sieci...
Dojście z Ustrzyk Górnych do Wołosatego to ok. godzinka solidnego nudnawego marszu. Da się wytrzymać.
No więc jakieś dwa lata temu kupiłem coś takiego. Z dobrych rzeczy można powiedzieć o nim, że jest wygodny i, jak na litraż, dość pojemny. Ma też dużo patentów do przytraczania różnych rzeczy. Ten system wentylacji naprawdę się sprawdza.
A do dupy, i to po całości, jest wykonanie. Rozłazi się na wszystkich szwach. Wszystkie małe kieszenie mają już połączenie z główną komorą, więc jak coś niewielkiego włożę do małej, mogę to spokojnie wyjąć z dużej komory. Mały suwak na górze już nie istnieje, a główny jest w stanie przedagonalnym. Butelka piwa włożona do głównej komory wypuściła dziś szyjkę ku górze, na zewnątrz... Plecak nie był intensywnie eksploatowany - jedynie na wycieczki - na co dzień używam innego.
Cudo w projekcie, kompletny szajs w wykonaniu. Oczywiście zgubiłem paragon by reklamować
-------
Dziś odfajkowałem kolejny szczyt do KGP, Kłodzką Górę. Wyjechałem rano z Kątów i przez Wałbrzych i przenajlepszą widokowo trasę kolejową w Polsce* dotarłem do Kłodzka. Zaraz po wyjściu z miasta, zamiast rozglądać się za oznakowaniem żółtego szlaku, polazłem tak, jak był on ukazany na mapie. Po chwili widzę, że znaki szlakowe są zamalowane, ale głupi brnę dalej. Po przejściu Szyndzielni szlak kompletnie zniknął. Ukazało się natomiast coś na granicy mocno podmokłej łąki i bagna. Sporo czasu mi zajęło przelezienie tych może 250m bez zapadnięcia się w totalne błoto. Od Kukułki szlak powrócił. Wiedzie szczytami Gór Bardzkich, jest dość lekki, ale nie nudny. Po zmianie na niebieski za Kłodzką Górą jest bardziej płasko, ale do czasu. W połowie drogi z KG przytrafił się srogi deszcz. Ostatnie podeście wiedzie do górskiej kaplicy, a później razem z drogą krzyżową mocno w dół. Daje się odczuć, że Bardo jest niżej niż Kłodzko. Zaraz miał być pociąg, więc mocno dreptałem i zaraz Źródłem Maryi źle skręciłem - pociąg odjechał w dal, ale za to mam fajne foto panoramy Barda.
Jako że dzień był mocno parny, zapasy płynów skończyły się szybko i jechałem od dłuższego czasu na suchym języku. Zaraz za zejściem ze szlaku jest przystań spływów pontonowych. Tyskacz z kija (no mea culpa, no), w ilości sztuk dwa, wszedł jak ciepły nóż w masło (pierwszy właściwie "na hejnał"). Późnej żałowałem, bo okazało się, że przy wejściu do miasta, zaraz za mostem, jest cudna mordowania. Czasu już jednak było znowu mało. O 19:07 wsiadłem w szynobus i przez Świdnicę i Jaworzynę wróciłem do Kątów. W Jaworzynie, w trakcie przesiadki, odezwał się we mnie dobry samarytanin, i jednemu spragnionemu, co chciał papierosa, zakupiłem Złotego Denara Mocnego .
*) Linia Wałbrzych-Kłodzko jest fantastyczna. Jak ja nie przepadam za szynobusami, to tu sprawdzają się bardzo - panoramiczne szyby pozwalają cieszyć się wspaniałymi widokami z obu stron. Te wiadukty, tunele... Po-le-cam!
Na szybkie wyprawy, jak już pisałem, polecam zdecydowanie: http://esklep.intersport.pl/pl/produ...rxss-18-171637
Dobrze dopasowany, funkcjonalny, zaskakująco pojemny, niesamowicie lekki, z wbudowanym pokrowcem przeciwdeszczowym ale i bez niego całkowicie hydrofobowy.
Z hi-tec'a mam tylko softshell i spodnie, więc co do plecaka HT ciężko mi się wypowiadać, natomiast ja mam plecak 45l bez takiej płyty i na sobotniej wyprawie na Skrzyczne po podwieszeniu camela 2,5l, moje "usztywnienie" zostało brutalnie zdeformowane pod ciężarem kieszeni z bukłakiem. Wniosek- szanujący się facet powinien dbać o sztywność.
Wielki mam problem z tym piwem (w tytule wątku). Otóż w Potštejnie, gdzie Clock ma już dobrych parę lat swój browar jego właściciele zakupili historyczną fabrykę Fenetra i tam warzą nowe piwa pod nową marką. Chodzi o piwa kojarzące się z Belgią - saisony, spontaniczna fermentacja, itd....
Zastanawiałem się długo cóż mógłbym napisać o browarkach w których próbowałem piwa, ale ich nie widziałem od wewnątrz co mi się rzadko zdarza.
Ale coś napisać trzeba, nie zawsze musi być kawior, jak brzmiał tytuł pewnego filmu.
Leave a comment: